Kim jestem?
Odpowiedź jest bardziej skomplikowana, niż samo pytanie.
Po części jestem filozofem, dlatego nie odpowiem jednoznacznie.
Z różnych punktów widzenia jestem:
- młodym człowiekiem (jeszcze nie minąłem 80tki)
- informatykiem (tworze ogromne ilości nikomu niepotrzebnych informacji)
- psychologiem (wciąż zadaje pytania i pobudzam ludzi do myślenia)
- osobnikiem rodzaju męskiego (czasami myśle)
- ślązakiem (jakoch rzek)
- absolwentem (choć smak tego mi nie odpowiada)
- katolikiem (wierze w kooperacje)
- technikiem (technicznie rzecz biorąc)
- magazynierem (wole tą nazwe niż "magister")
- podróżnikiem (kocham jeździć w delegacje)
- przedsiębiorcą (finansuje obiboków płacąc podatki)
Nazywam się Wojtek Bojdoł. Podstawową trudność sprawia mi nawet zdefiniowanie gdzie mieszkam aktualnie, głównie ze względu na fakt mojej mobilności (zbyt dużej).
Wychowywalem sie we wsi Bojszowy
(między Pszczyną, Tychami a Oświęcimiem). Czasami tłumaczę, gdzie są Bojszowy
mówiąc, jak dotrzeć tam kajakiem. Przykładowo Adam Małysz ze swej rodzinnej
miejscowości wystarczy, że wskoczyłby do kajaka, popłynął troche Wisłą z prądem
i za zaporą w Goczałkowicach-Zdroju jakieś pięć kilometrów mógłby wysiąść
z kajaka w Gminie Bojszowy.
Moja ksywa (wojboj) powstała z pierwszych liter imienia i nazwiska.
Jeśli chodzi o zainteresowania, to są one bardzo szerokie.
Nie sposób jednak zajmować się wszystkim, więc swój czas ograniczyć musiałem
do niektórych. Dawniej lubiłem elektronikę i informatykę.
Im dłużej jednak pracowałem w zawodzie związanym z tymi dziedzinami zacząłem
dostrzegać, jak bardzo te dziedziny ograniczają.
Nie chodzi tu oczywiście o ograniczenia związane ze spojrzeniem na świat.
Chodzi tu o możliwości. Jeśli chodzi o elektronikę to można powiedzieć,
że będąc zwykłym człowiekiem (w obecnej sytuacji gospodarczej) specjalista
z tej dziedziny może rozwijać się jedynie w kierunku podyktowanym przez
sponsorów lub też w kierunku czysto teoretycznym. Któż bowiem jest w stanie
zapłacić za produkcję egzemplarza testowego dość złożonego projektu własnego?
W przypadku informatyki - prace wielu programistów bardzo często sprowadzają
się do odkrywania po raz kolejny koła. Większość autorskich pomysłów zazwyczaj
jest bardzo podobna do innych już gotowych. A jeśli nawet projekt taki jest
świetny, to niekoniecznie musi być użyteczny. Są tu jednak pewne
ciekawie zapowiadające się kierunki (jak choćby techniki współbieżnego
przetwarzania informacji, systemy rozproszone, sieci neuronowe).
Ograniczeń tych nie posiada psychologia. Tu obszar wiedzy jest jeszcze znikomy
w stosunku do złożoności obiektów. Dodatkowo zdobywana wiedza i ew. twory
możliwe do stworzenia mają wymiar w pełni praktyczny.
Ponadto ogromna ilość wiedzy sprawia, że być może pewna jej część nadaje się
do kosza.
Wspomniane wyżej przykłady zainteresowań są jedynie pewnym uzasadnieniem
tego, dlaczego właśnie tymi dwoma kierunkami zajmuję się w sposób szczególny.
Moim zdaniem psycholog-informatyk będzie cenionym towarem na rynku pracy
szczególnie z jednego względu - ludziom bardzo często trudno się dogadać z
informatykami. Psycholog, który potrafi zrozumieć klienta znacznie łatwiej
zbierze informacje niezbędne do wdrożenia niż informatyk,
który umiejętności psychologicznych nie posiada. Także umiejętności
rozwiązywania konfliktów, szkolenia czy oceny ergonomiczności
oprogramowania będą coraz bardziej potrzebne w pracy informatyków.
|
|