Niby takie powszechne.
Nic przyjemnego.
Stałem Ci ja sobie raz na przystanku.
Czekam na autobus. Myśle. Patrze. Widze.
Ludzie. Też czekają.
Rozmawiają.
Błotko leży.
Niby je już widze.
Kałuża.
Wszyscy ją widzą.
Dziura.
Kierowcy zwłaszcza.
Starają sie jej unikać.
Taka wielka.
Dziura.
W końcu to nie byle jaka dziura.
Dokładnie naprzeciw Ministerstwa Finansów.
Ta jest troche mniejsza od budżetowej.
Może nie tylko troche.
Ale Kołodko tej też nie naprawi.
Bo i po co ?
Bez dziur ten świat byłby pusty.
To tak jakby Adamowi zabrać jabłko.
Albo Ewe.
Choć tak przynajmniej miałby spokój.
Dziura ?
Tak, dziura.
Obok studzienka.
Nie, nie studzienka z kałem i moczem.
Do niej co innego spływa.
Gdzieżby przecież kał i mocz naprzeciw MF.
Nie, no, prose Pana, to niemożliwe.
Wiem, że w ministerstwie też musza czasem siku.
Tak, zwłaszcza jak są czasem dziabnięci.
Czasem ?
No dobrze, przesadzam.
Ale to jeszcze nie nałóg!
Oni tylko pobudzają Polską gospodarke!
Stoje Ci ja sobie dalej i czekam.
Na autobus.
Popsuty.
Ale jeszcze o tym nie wiem.
W końcu kto by pomyślał, że przed MF może popsuty autobus podjechać.
Zdołowany taki.
Przód miał do dołu.
Jej.
Ale przecież jeszcze nie dojechał!
Ten zgarbiony jeszcze jedzie.
Tak powoli.
Jak kaczka po dżdżownice.
Jak taczka po ministra.
STÓJ!
On mówi, ono nie słucha.
Szkiełku i oku ufaj!
Tak! Tak! Czytasz na szkle!
Nie wiedziałeś ?
To teraz już wiesz co autor miał na myśli.
Co ?
Nie było komputrów ?
Nie żartuj!
No dobra, powiedzmy, że Ci uwierze.
Gdzie leziesz ?
Do błota wracaj!
Tak!
To błoto wiele znaczy!
Jak plama na czole
jak rolnik na pole
jak krowa na rolnika
jak Rywin na Michnika
STÓJ!
Znów w krzaki idziesz.
Wracaj!
Gdzie ?
Do wątku gównego.
Przecież to o błocie być miało a nie o ...
Kłódce.
Błoto ?
Gdzieś sie zapodziało.
Ah, przed Ministerstwem w kałuży leży.
Ale...
i tak nikt mi nie uwierzy.
Co sie z błotkiem tamtym stało.
Więc jakby komu było mało
to w Wybiórczej coś wyczyta
tak jak cała ta 31337a
|
|